Wyobraź sobie, że wszystkie twoje problemy znikają.. a tak naprawdę cały czas tu są lecz przestają być istotne i stają się akceptowaną częścią ciebie... Świat staje się wyrazistszy, pełny optymizmu i spokoju w kontynuowaniu drogi doświadczania świata... Twoja obecność tu wyrażana jest w pełny i świetlisty sposób, a czyny przestają być tak intensywne jak wspaniałe myśli, które koją to wszystko kim jesteś w sobie i poza sobą.

czwartek, październik 19, 2006

Na zbiorowej medytacji

Razem z żoną poszliśmy dalej krokiem wcześniejszego wykładu o reinkarnacji i postanowiliśmy zjawić się na organizowanych co tydzień wspólnych medytacjach. Biorąc pod uwagę wiedzę i tok rozumowania osoby prowadzącej oraz fakt, że spotkanie to jest zupełnie bezpłatne zjawiliśmy się na wyznaczonym miejscu. Trafienie okazało się trochę problematyczne, gdyż trzeba było trochę kluczyć po podwórkach i kamieniczkach Poznańskiej ulicy Mickiewicza, ale udało się.
Wchodząc na starą klatkę schodową dało się odczuć zapach kadzidła. Weszliśmy do mieszkania z charakterystycznymi czerwonymi drzwiami, przywitała nas osoba, którą kojarzyliśmy z wcześniejszego wykładu. Zdjęliśmy buty i zawiesiliśmy kurtki na wieszaku w przedpokoju i udaliśmy się do dużego pokoju o intensywnych barwach odcienia koloru czerwonego. Tam siedziały już cztery osoby oparte o ścianę. W sumie było nas 7 osób. Ja z Kasią usiedliśmy na przygotowanych niebieskich poduszkach zamykając swego rodzaju krąg. Prowadzący wręczył nam podobne karty z mantrą jak na wykładzie. Tym razem jednak zauważyć można było coś więcej niż "Gauranga" rozszerzona o "Nitai Gaur", była tam też mantra "Hare Kryszna..." :)
Uśmiechnąłem się w sobie myśląc "no ładnie, mamy tutaj agenta Krisznowców, który werbuje nowych adeptów". Zaraz po tym prowadzący wyjaśnił, że mantra "Hare Kryszna..." używana przez ruch świadomości Kriszny nie jest ich mantrą i błędem jest myślenie, że używając tej mantry stajemy się wyznawcami Kriszny lub członkami jakiegoś ruchu. Mantra ta wywodzi się z Vedy, czyli bardzo starych indyjskich pism zwanymi też sanskryptami, która pozwala na uprawianie transcendentalnej medytacji. Po słowach wstępu przeszliśmy do medytacji z mantrą "Gauranga Nitai Gaur". Polegało to na mantrowaniu przez kilka minut dźwiękowych słów:
Gaur - Ra - Ang - Ga Ni - Tai - Gaur
Następna w kolejce była mantra "Hare Kryszna...". Tutaj prowadzący wręczył nam drewniane koraliki - inaczej zwane Jappa (dżapa) i wytłumaczył jak się będziemy nimi posługiwać. Jappa służy dokładnie tak jak różaniec, pozwala usystematyzować wymawianie modlitwy (w tym przypadku mantry). Zaczęliśmy medytacje z mantrą "Hare Kryszna...". Koralik po koraliku powtarzaliśmy:
Hare Kryszna Hare Kryszna
Kryszna Kryszna Hare Hare
Hare Rama Hare Rama
Rama Rama Hare Hare
Aż doszliśmy do jednego odseparowanego koralika, który oznajmiał nam zatoczenie całej pętli. Swoją drogą nie pamiętam ile razy powtarzaliśmy tą mantrę ale na oko koralików było około 40-50 :) W przerwie starszy pan zadał prowadzącemu pytania dotyczące miłości do zwierząt i karmicznych powiązaniach. Odpowiedź była jasna i zrozumiała, zwracająca uwagę na to czym naprawdę jest miłość, a czym przywiązanie i żądze. Po krótkiej dyskusji i przemyśleniach prowadzący zaproponował ostatni rodzaj medytacji przy tej samej mantrze, tym razem w rytmicznej formie, którą zaproponował uderzając w specyficzny dwustronny bęben. Polegało to na słuchaniu śpiewanej w rytm uderzeń bębna mantry prowadzącego i wspólnym powtarzaniu: Prowadzący - Razem - Prowadzący - Razem - ... i tak przez kilka do kilkunastu minut. Po zakończeniu tej rytmicznej formy medytacji mieliśmy okazję posłuchać wywodów i przemyśleń prowadzącego na temat stylu dzisiejszego życia oraz istocie duchowości dla nas i reszty świata. Całe spotkanie trwało około 2 godzin. Mile odprowadzeni do wyjścia przez prowadzącego pożegnaliśmy się z uśmiechem i powiedzieliśmy "do zobaczenia".

poniedziałek, wrzesień 25, 2006

Czym jest medytacja?

Jak ugryźć medytacje i nie dać się zwariować.

Tyle się mówi ostatnio o medytacji. Ciekawe jest to, jak zmieniła się nasza świadomość o niej z biegiem lat.
Z mojej perspektywy, początkowo kojarzona ze skośnookimi mistrzami Zen lub super wojownikami szykującymi się do walki. Była obrazem spokojnie siedzącej osoby, która robiła coś w swoim umyśle. Tak naprawdę można powiedzieć, że siedziała bez ruchu i tyle.
Jaki jest sens takiego siedzenia bez ruchu? Wystarczająco długo przecież nie ruszamy się w nocy podczas snu lub drzemiąc za dnia. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że różnicą miedzy snem a medytacją jest fakt, że ci którzy medytują siedzą, a ci którzy śpią leżą. :) Tak przynajmniej zwykliśmy myśleć, lecz i to okazało się błędnym przekonaniem. Okazuje się, że spać równie dobrze można na siedząco, co lepsze zdarzają się przypadki spania na stojąco, w marszu (np.: w wojsku) lub podczas wykonywania wielu innych codziennych zadań. Z drugiej strony coraz częściej słyszymy o medytowaniu na leżąco, półleżąco, stojąco lub nawet jak w przypadku dynamicznej medytacji w tańcu i podskokach.

Czym więc tak naprawdę jest medytacja?
Zanim wejdziemy głębiej w temat warto zaobserwować pewną tendencję. Tak jak zmęczenie ciała z biegiem czasu wytworzyło u człowieka potrzebę spania na stojąco, podczas marszu, lub wykonywaniu wielu innych czynności, tak zmęczenie lub przeładowanie umysłu doprowadziło do coraz bardziej zróżnicowanych metod medytacji, a co ważniejsze coraz większego zapotrzebowania na nią.

W zależności od tego jaki rodzaj medytacji nas interesuje można napotkać różne sposoby jej wykonywania. Dla przykładu, możemy się spotkać z następującymi medytacjami:
Wizualizacyjne - zamykasz oczy i wizualizujesz sobie pewne zdarzenia, osoby, przedmioty itd.
Afirmacyjne, gdzie podczas medytacji w myślach lub na glos powtarzasz jakąś afirmacje np: "Jestem piękny", "Jestem bogaty"
Mantryczne, podczas których powtarzasz słowa lub dźwięki bez większego znaczenia,
Dynamiczne - przypominające trochę trans lecz nastawione są na brak jakiegokolwiek rytmu i prawidłowości.
Medytacja Zen - dążąca do zupełnej pustki, braku myśli i wizji. Właśnie ten rodzaj medytacji jest najbliższy ideałowi.
Medytacje łączące w sobie różne wariacje wyżej wymienionych
Można by tak wymieniać bardzo długo. Sposobów na medytacje wyrosło jak grzybów po deszczu, a chętnych widocznie jest coraz więcej. Słowo "Medytacja", stała się przysłowiowym lepem na muchy, marketingowym hasłem, które wyraźnie niesie za sobą coraz większa ilość odbiorców. To samo dzieje się teraz ze słowem "Channeling", ale o tym napiszę w niedalekiej przyszłości.

Myślę, że to już odpowiedni czas by zrewidować to marketingowe słowo jakim stała się medytacja i zagłębić się w jej istotę.

Medytacja jest specyficznym stanem umysłu obserwatora, który unieruchamiając swoje ciało, uwrażliwia się na odbiór subtelnych sygnałów, spontanicznie pojawiających się w przestrzeni pola jego świadomości.

Tłumacząc powyższą definicję najprościej jak to możliwe, można by powiedzieć, że medytacja nie jest niczym innym jak unieruchomieniem ciała i cierpliwym czekaniem na wszystko co tylko odbierze nasza świadomość. Świadome obserwowanie tego wszystkiego w nieruchomy sposób daje nam wgląd w owe subtelne sygnały, które niosą za sobą wszelkiego rodzaju informacje gotowe transformować nasze życie. Sygnałów tych nie należy mylić z myślami, które tak naprawdę są produktem naszego umysłu wkraczającego w stan medytacji. To samo tyczy się technik lub sposobów wykonywania medytacji, są to jedynie praktyczne techniki przygotowujące nas na osiągniecie tego specyficznego stanu umysłu.

Dla przykładu moje początki z medytacją były dość zabawne. Pamiętam jak zaczynałem medytować skupiałem się na tym by mieć prosty kręgosłup, siedzieć po turecku z nadgarstkami spoczywającymi na kolanach. W mym umyśle trzymałem obraz skośnookiego mistrza, którego starałem się naśladować. Myślałem sobie "jak można tak siedzieć?", "ale to niewygodne i nudne". Po kilkunastu minutach drętwiały mi nogi i tyłek, a ja znudzony nadal nie mogłem myśleć o niczym innym tylko sposobie na długie siedzenie w miejscu. Po czasie pojawiło się poirytowanie, które kończyło całą praktykę.

Sygnały odebrane podczas pierwszych krótkich medytacji zaowocowały w myśli, które pozwoliły mi transformować siebie i cały proces. Będąc świadomy tego wszystkiego z czasem zrozumiałem, że w mojej medytacji zależało mi nie na tym by ją uprawiać tylko na tym by naśladować kogoś kim nie jestem. Zrozumiałem, że nie umiem wygodnie dopasować ustawienia nóg do kręgosłupa tak by komfortowo siedzieć w miejscu. Z medytacją miało to tyle wspólnego, że osoba, która przechodziła by obok mogła by sobie jedynie pomyśleć, że medytuje. Gdyby jednak dowiedziała się jak poirytowany jestem w środku i jak cierpnie mi tyłek, to na pewno zmieniła by zdanie :) Ta myśl pozwoliła mi zrozumieć, że robie coś na pokaz i w przypadku niepowodzenia jestem w stosunku do siebie bardzo krytyczny. Z czasem zrewidowałem to wszystko czego się nauczyłem i konsekwentnie wprowadziłem zmiany. Zacząłem od medytacji leżącej, koncentrując się bardziej na wyżej wymienionym specyficznym stanie umysłu. Krok po kroku medytacja stawała się co raz głębsza i głębsza. Nie starałem się siedzieć godzinami bez ruchu na pokaz. Wystarczało 20 minut dziennie. Za każdym razem uwrażliwiałem się na nowe sygnały, które tłumaczone były na konkretne myśli, później bardziej abstrakcyjne, w końcu odczucia i emocje.

Świadome obserwowanie tego wszystkiego pozwalało mi dokonywać zmian. Jeśli czegoś mi się nie chciało, z czasem przyznawałem się sam przed sobą, że jestem leniwy lub mało wytrwały. Takie przyznawanie się przed samym sobą jest czymś naprawdę wyjątkowym. Fajnie było obserwować samego siebie jak obrażony rezygnuje z czegoś i czekam. W końcu dochodzi coś do mnie np. to, że jestem obrażalski :) i w procesie pokornego uświadamiania sobie mojej obrażalskiej natury, przełamywałem kolejną barierę.

Można by też pokusić się o stwierdzenie, że medytacja jest dobrą metodą dążenia do prawdy. Prawdy, która czeka na odkrycie. Jest momentem tylko dla nas samych, w którym spokojni i zrelaksowani jesteśmy gotowi odkryć więcej i więcej.

Ile razy zdarzyło ci się zdenerwować gdy ktoś zwraca ci uwagę? To nieprzyjemne uczucie zaskoczenia, w którym zamykamy się na przekaz oddalając się od sedna problemu. W myślach pytasz: "Jakie on miał prawo by zwracać mi uwagę?", "Kim on jest by to robić?" Gdy ten ktoś zrobi to po raz kolejny, myślisz "Ale czepialski, ale wredny, itd.". Problem polega na tym, że czasami ciężko jest nam samym dostrzec coś co dobrze widoczne jest dla osób trzecich. Tak jak one będą świadome np. jakieś naszej wady przez lata, tak my uparcie możemy robić wszystko tylko nie to co mogło by nas doprowadzić do poznania prawdy o nas samych. W medytacji nie ma podziału na moja prawda i twoja prawda. Nie mówiąc już, że prawda nie jest tak bolesna gdy uświadomimy ją sobie sami. W medytacji dosłownie wzrastamy do tego by ją dostrzec lub poszerzamy pole swojej świadomości tak by była w naszym zasięgu. Właśnie dzięki samoobserwacji, ktora jest integralną częścią ścieżki osób medytujących, możemy spojrzeć prawdzie w oczy i przyjąć ją taką jaka jest, a nie taką jaką chcielibyśmy by była.

Podsumowując.
Sposobów na medytacje jest bardzo dużo. Nie powinniśmy traktować medytacji jako czegoś enigmatycznego lub dziwnego. Medytacja jest tym dla umysłu, czym prysznic dla spoconego po wysiłku ciała. Do tego sprzyja zdrowiu. Wystarczy raz dziennie usiąść lub położyć się wygodnie na 15-20 minut, zamknąć oczy i zrelaksować się. Relaksacja wpływa na redukcje stresu. Redukcja stresu na głębsze i harmonijne oddychanie. Głębszy oddech wpływa na lepsze utlenienie komórek, dodatkowo dzięki niemu możesz spowolnić bicie serca. Jeśli potrafisz spowolnić bicie swojego serca, możesz obniżyć ciśnienie krwi. Jeśli potrafisz obniżyć ciśnienie krwi, możesz np. wyłączyć wzrost produkcji kwasów żołądkowych. Myślę, że zdajecie sobie sprawę do czego to wszystko dąży. Do ZDROWIA, które leży w zasięgu was. Wystarczy tylko poszerzyć pole swojej świadomości i sięgnąć po nie.

poniedziałek, wrzesień 11, 2006

Zaczynamy reaktywację

Pomyślałem, że 11 Września będzie dobrym dniem na oficjalne otwarcie nowej wersji niniejszego serwisu. Mamy zamiar uzyskać tu zamierzony od początku efekt. Zastanawiasz się: "jaki to efekt?". Zapraszam do dalszej lektury.

Pułapka Umysłu zrodziła się jako zbiór tekstów, które zacząłem pisać w pewnym burzliwym okresie swojego życia. Charakteryzował się on bardzo bujnym potencjałem szargających emocji i myśli, które skierowały mnie na przełamanie lęku przed spisywaniem tego co myślę.
Na początku część z tych myśli trafiało w formie czystego tekstu do pliku pulapka-umyslu.html, który udostępniany był publicznie na mojej drobnej stronie domowej. Z czasem pułapka umysłu rozrosła się do wymiarów małego a'la bloga, w którym odwiedzający mogli czytać teksty, oglądać grafikę i zamieszczać komentarze.
Robiło się już trochę radośniej i bardziej interaktywnie, co nie zmienia faktu, że cały czas strona trzymana była w takim monologiczno-smutnawym stylu zabarwionym jakąś tam mądrością, która na pół gwizdka ktoś przekazywał niewiadomo komu :)
Tym kimś oczywiście byłem ja i stwierdziłem, że dziś jest dobry dzień by podjąć pewne próby przełamania tego smutnawo-refleksyjnego stylu.

Od teraz Pułapka Umysłu będzie prowadzona w troszkę inny sposób. Przede wszystkim serwis stanie się jeszcze bardziej interaktywny. Wszystko dzięki silnikowi e107, który postanowiłem wykorzystać do zbudowania tej strony.

Głównymi założeniami strony jest przekazywanie wiadomości i organizowanie platformy dostępnej dla świadomych jednostek zorientowanych na następujących celach:

Samorealizacja
  • Dyscyplina umysłu
  • Przebudzenie (Rozwinięcie uśpionych właściwości umysłu)
  • Puszczenie (nie zerwanie) przywiązań
  • Pułapki umysłu (jaskinia szczęścia)
  • Moc i jej świadomość jako uzależnienie oraz odwrócenie uwagi od pełnej ścieżki samorealizacji
Serce
  • Miłość
  • Oczyszczenie z negatywnych emocji
Współczucie
  • Rozumienie cierpienia (np: ludzkiej egzystencji)
  • Rozumienie misji lub przywiązania do wyzwalania/budzenia innych
... i oczywiście wiele, wiele innych ciekawych tematów, które na pewno z czasem spontanicznie znajdą tu swoje miejsce.

Uważni czytelnicy zauważyli pewnie, że w słowach wstępu użyłem liczby mnogiej w stwierdzeniu: "Mamy zamiar ...". Nie jest to pomyłka. Świadomie użyłem tego stwierdzenia by zachęcić i ciebie do współtworzenia tego serwisu. Nie zmienia to faktu, że wszyscy jesteśmy połączeni w wszechświecie kwantowych współzależności, a sceptyków jak najbardziej zachęcam by określili to moim "rozdwojeniem jaźni" ;)
Tymczasem rozgość się i przeglądnij stronę. Jeśli ci się spodoba, zachęcam do zarejestrowania się na liście użytkowników Pułapki Umysłu. Zarejestrowanym użytkownikom przydzielany jest dostęp do wielu tajnych miejsc nie widocznych dla zwykłych gości :)
Jeszcze raz zapraszam do współpracy i życzę odnalezienia odpowiedzi na nurtujące pytania twojego umysłu.

sobota, czerwiec 17, 2006

Na wykładzie o reinkarnacji

Miałem okazję uczestniczyć w darmowym wykładzie na temat reinkarnacji pt.: "Reinkarnacja mity i fakty". Wykład miał miejsce w Poznańskim NOS na ulicy Wieniawskiego 5/9 o godzinie 18:00. Zaczęło się od przedstawienia - bardzo chciałbym przytoczyć imię i nazwisko, ale nie mogę bo nazwa Buddyjskiego (jak domniemam) reprezentanta ubranego na styl europejski wydała się praktycznie niemożliwa do powtórzenia ;)
Tak czy siak zaczął się wykład, który omówił pobieżnie temat reinkarnacji, traktując ją jako system lub machinę, w którą wszyscy tu żyjący jesteśmy wplątani. Mowa była o ciele, umyśle i jaźni. Wspomniano też o medytacji :) Właściwie to medytacja była na równi istotna z oryginalnym tematem spotkania, co zresztą nie było żadną tajemnicą, gdyż już na wstępie w omawianym planie wykładu była wspomniana jako jego część. W taki sposób przeszliśmy przez podstawy wiedzy o człowieku jako formie duchowej wplątanej całym poziomem swojej egzystencji (ciało, umysł i jaźń) w karmiczną machinę. Zasugerowano nam życie w świadomości i praktykowanie medytacji. Następnie przeszliśmy do pytań, w których nie trzeba było długo czekać by usłyszeć te związane z Regresingiem :) Temat ten został w ciekawy sposób zepchnięty z uwagi pozostawiając wszystkim słuchaczom spokojne odczucie, że Regresing to nie pępek świata duchowego i nie dla niego się spotkaliśmy. Po czym przeszliśmy do proponowanej wcześniej medytacji. Medytacja polegała na zamknięciu oczy i wymawianiu podanej nam wcześniej na kartach mantry Gauranga. Mantra była bardzo przyjemna w słuchaniu.
W wolnej chwili napisze coś jeszcze...

środa, luty 22, 2006

Koniec Końca

Z lekką determinacją przedstawiona wizja końca jako czynnika płynącego ze strachu.

Koniec to dobra wiadomość... koniec to koniec.
Koniec to zła wiadomość ... koniec to koniec.
Koniec jest końcem - to tyle. Bo można tak do znudzenia.
Większości z nas nie wystarcza taka odpowiedź. Dlaczego?

Jeśli boisz się, że koniec będzie zły - przestań się bać końca tylko skup się: "Dlaczego będzie zły?"
Jeśli cieszysz się, że nastąpi koniec - zastanów się nad swoją radością: "Co tak cię cieszy?"

Dobro lub zło.... prawo lub lewo. Skup się! Usiądź w końcu w miejscu... dosłownie - usiądź ze wszystkim czym jesteś i wszystkim co masz. Skup się nad sobą - zrób najpierw to... poznaj siebie, a później zastanów się jeszcze raz nad końcem.

Czym jest koniec gdy skrywasz w sobie lęk? Czyż koniec nie jest właśnie tym lękiem? Czy rozumiesz swój lęk i to czego się boisz? Czy to aby na pewno koniec?

Można by tak zagrać w konkurs: "101 pytań do samego siebie", grunt by w końcu dojść do konkluzji, że ...
Koniec jest gdy jest... gdy coś się kończy to już po sprawie :)
Spodziewanie się końca jest jak przepowiednia...
Czego się spodziewasz? Nie jesteś pewny jutra? Czego się boisz? Jeśli dziś jest dobrze to czy jutro też będzie? Tyle pytań i kto na nie wszystkie odpowie? Czy pytania są właściwe?
Gdy nadejdzie koniec - to będzie koniec! :)
Nadchodzenie końca daje nam informacje o tym co wszystko inne ... jest dobro i zło... światło i ciemność.... warunki korzystne i nie korzystne.
To jak zachęta do życia z wytycznymi do wyboru, by przetrwać w tym co się już zaczeło.
A tu mały channeling dla wszystkich:

JESTEM ŚWIADOMOŚCIĄ CIEBIE SAMEGO
ZACHĘCAM CIĘ BYŚ UCZESTNICZYŁ W BUDOWANIU HISTORII.
BĄDŹ TYM KIM JESTEŚ - BÓJ SIĘ I ODCZUWAJ MIŁOŚĆ.
PRZEŻYWAJ ŻYCIE TAKIM JAKIE JEST CI DANE I JAKIE DAJESZ INNYM.
ŻYJ - BO SAMYM ŻYCIEM JUŻ TWORZYSZ ŚWIAT.
TWORZYSZ HISTORIĘ ŚWIATA.
KONIEC TO KONIEC.
ŚWIADOMOŚĆ KOŃCA TO INFORMACJA, ŻE TERAZ JEST JAK JEST I NIE BĘDZIE TO TRWAĆ WIECZNIE.
CZAS TEJ HISTORII DOBIEGNIE KOŃCA.
KONIEC NADCHODZI ZAWSZE GDY NADCHODZI POCZĄTEK.
POCZĄTEK I KONIEC.
CYKL.
ŻYCIE.
TY

Czy nadal marzysz o długowieczności? ;)

piątek, grudzień 02, 2005

Wschodząca gwiazda świadomości

Za każdym razem gdy poczujesz się słaby pamiętaj o sposobach, do których dorastasz z dnia na dzień co raz bardziej. Wykorzystuj je do tego by lepiej przejawiać się w przestrzeni którą aktualnie zajmujesz. Jest ona symbolem tego, który poziom świadomości aktualnie szkolisz i przeżywasz.
Teraz dla przykładu usiądź spokojnie i wyobraź sobie czerwonawo - pomarańczowe światło które cię otacza. Zrób to a ja poczekam tam na ciebie.

Szukasz drogi do siebie
Na drodze do siebie potrzebne ci jest poczucie pustki
Najpierw poczuj nicość, zresetuj umyśl
następnie pojaw się w tej pustce
postaraj się przytrzymać ten stan tak długo jak tylko możesz
obserwuj co dzieje się z tobą i wszystkim do okola ciebie
rozwijasz się, radiacyjnie rozszerzasz swoja świadomość
wprowadzasz coś więcej niż tylko ty sam do pustki.
Jak świadomość która przez ruch postanowiła w swym centrum zorganizować wszelką energię i materię tak by powstała kolejna gwiazda.
Przywitaj się z przestrzenią twojej gwiazdy, to co waśnie robisz nie wiele bardziej rożni się od tego co zapoczątkowało całe życie i system planu boskiego.
Witaj wschodząca gwiazdo świadomości.

poniedziałek, październik 17, 2005

Wewnętrzny spokój

Inspiracja stanu wewnętrznego spokoju.

Pozwól sobie na świadomość
Pozwól sobie na jedność
Zacznij decydować
Bądź gotowy zajrzeć w głąb siebie
Nie bój się...
To co zobaczysz jest w tobie
Pozwól sobie być sobą
Poznaj siebie
Bądź gotowy poznać przeciwieństwa
Decyduj...
Zjednaj ruch z bezruchem
Zaakceptuj...
Myśl i nie myśl jedncześnie
Bądz.
...
Czy już rozumiesz?
Czy czujesz?